Skontaktuj się + 48 91 38 25 042

Artykuły

30.03.2017

Kości człowieka – nierozłączna składowa całości

Objawy ze strony kości? Czy to możliwe?

Możliwe. A nawet jest faktem. Powód?  Kości to także nasze żywe tkanki, biorące udział zarówno w życiu mechanicznymciała, jaki – a może przede wszystkim – odruchowym.
Stelaż, na którym zamocowane są tkanki od mięśniowej poczynając, przez spajające kości więzadła, powiązujące wszystko w całość powięzie, to konstrukcja niezwykle wytrzymała, ale głównie elastyczna (!). Aż trudno uwierzyć, że kości są giętkie. Są, szczególnie kości długie i to o nich dziś będzie.

Najprościej rzecz ujmując konstrukcję kości można porównać do pumeksu. Nie przychodzi mi żadne inne równie trafne porównanie do głowy. Z tą oczywiście różnicą, że utkanie kości jest zaopatrzone w krew i receptory czucia, czego kostka pumeksu nie posiada. Na szczęście. Elastyczność kości jest faktem wynikającym z wymagań stawianych tej tkance przez organizm, a są nimi przede wszystkim:
1. przenoszenie obciążeń osiowych,
2. przenoszenie napięć wynikających z pracy mięśni,
3. współgranie elementów kostnych w tworzeniu ruchomych połączeń, czyli stawów.

Ad .1. Jeśli przypatrzymy się dokładnie każdej z kości długich, łatwo dostrzeżemy ich złożony kształt. Pomimo względnego podobieństwa (długie), każda z kości ma sobie charakterystyczny kształt wynikający z umiejscowienia w szkielecie. Kończyny górne posiadają kości lżejsze, delikatniejsze, dolne zaś masywne. Jeśli skupimy wzrok na utkaniu kości, dostrzeżemy wyraźnie istnienie dominujących w konstrukcji belek kostnych ustawionych z reguły wzdłuż najbardziej obciążanego kierunku kości. One tworzą rdzeń kości i najwytrzymalszy trakt przenoszący obciążenie. Zazwyczaj nie biegną one liniowo, co tylko wskazuje na fakt, iż łukowate konstrukcje dzięki swojej sprężystości właśnie posiadają największą tolerancję na warunki z zewnątrz. Logika połączonych ze sobą traktów biegnących wzdłuż kości kończyn dolnych czy górnych wskazuje na zgodne z przeznaczeniem „ukształtowanie terenu”wewnątrz szkieletu.

Ad. 2. Praca mięśni to odrębny czynnik działający na kości. Dwa słowa o samych mięśniach i ich przyczepach do kości. Przyczep mięśnia jest związaniem dwóch różnych tkanek: kostnej i ścięgnistej. To newralgiczne miejsce charakteryzuje się zarówno dużą wytrzymałością, jak i dużą wrażliwością. Jest swoistym czytnikiem stanu mięśnia, jego naprężenia, długości trwania tego stanu. Jego stan odzwierciedla zarówno psychiczne, jak i fizyczne normy długości i naprężenia poszczególnych mięśni (wręcz ich włókien), a w sytuacji przeciążeń – staje się sygnalizatorem alarmowym dla organizmu tworząc na swoim obszarze punkty spustowe, o których pisałem już niejednokrotnie opisując różne łańcuchy schorzeń oraz igło terapię, jako najskuteczniejszy z zabiegów komunikujących się z przyczepem mięśniowym (a więc z okostną). Mocno naprężony mięsień stymuluje bowiem kość do zagęszczania, wzmocnienia w danym miejscu. Nagromadzenie się tkanki kostnej świadczy o jej bystrości i reaktywności na warunki zewnętrzne.

Pracujące mięśnie to także wyzwanie w trójwymiarze, a więc wykorzystanie wszystkich cech elastycznej struktury kości, by najergonomiczniej przenieść obciążenie w ruchu. Połączenie ze sobą ruchów miejscowych w ruch globalny dopełnia całości i wskazuje na idealne dopasowanie kształtów kości do stawianych przed nimi warunków.

Ad.3. Stawy to chyba najciekawsze części kostne ciała. Mniej lub bardziej dopasowane do siebie kształtem, czasem wręcz idealnie zespolone, czasem wspierane dodatkowymi elementami chrzęstnymi (obrąbki), pozwalają na ruch. Stanowiąc bierny aparat ruchu, są nierozłączną częścią życia w ciele, dzięki nim wszystko, co jest z ruchem związane odbywa się właśnie dzięki nim. W trakcie pracy i współpracy z mięśniami oraz wszystkimi elementami współdziałającymi (układy krwionośny, nerwowy, limfatyczny, czaszkowy) potrafią ulegać przeciążeniom wynikającymi z nieprawidłowych schematów ruchu czy też nagłych przesileń obciążeniem zewnętrznym. Co wtedy dzieje się z tkanka kości?

Najprościej ujmując to w opis – sztywnieje. Czyli wchodzi w stan dla siebie nieprawidłowy. Spójrzmy na kość jak na elastycznie pracującą zieloną łodygę. Odkształca się wskutek działania wiatru, powracając za każdym razem do kształtu, którym jest. I nagle, wskutek dajmy na to gwałtownego upału, traci swoją elastyczność – jest o wiele łatwiej łamalna, mniej podatna na ruch. By odżyć, by powrócić do stanu poprzedniego, należy do niej dostarczyć po prostu wody, czyli środka, który ją ponownie ożywi.

Kości reagują w analogiczny sposób – sztywnieją. Tracąc swoją naturalną sprężystość tracą także prawidłową prace elektryczną komórek, czyli tracą normalną wymianę produktów odżywczych do i z komórki. Rozpoczyna się proces ukrytej niesprawności kości (tzw. stan podprogowy albo inaczej subkliniczny). Stają się bardziej podatne na urazy, zaczynają same wytwarzać komunikat o swoim stanie a są nim najczęściej ból miejscowy lub odleglejszy od miejsca zaburzenia, drętwienia zarówno miejscowe, jak i odległe (np. drętwienia palców rąk czy nóg), wrażenia osłabienia kończyny, zaburzenia czucia, jakże często przypisywane problemom z kręgosłupem. Wchodzą w grę według reguł dyktowanych przez przeciążenie, ale jest to także gra wynikająca z próby samoradzenia sobie organizmu. Robi, co może, by wytrwać, przetrwać trudny moment. Kłopot w tym, że elastyczność i sprężystość kości jest trudna do odzyskania. Możliwa, choć trudna.

By przywrócić prawidłowy stan kości, należy wykonać odpowiednią pracę nad poszukiwaniem i znoszeniem ograniczeń w obrębie kości długiej. Wprawne ręce terapeuty są w stanie je odnaleźć i przywrócić do normalnego stanu. Jest to niezwykle delikatna praca, której mogą towarzyszyć przeróżne reakcje z leczonej kości, ale i z całego organizmu, gdyż proces przynależy do całości odleczania organizmu. Emocje nie są tu odosobnione, czasem pojawiają się łzy, wzruszenie, czy też samoczynne drżenie określonych rejonów ciała. Ulga pojawia się praktycznie natychmiast lub niedługo po zabiegu, zamiana jest zauważalna i przynosi pacjentowi dużo zadowolenia.

Myśląc o kościach, miejmy na sercu ich sprężystość, elastyczność, a nie tylko teoretyczną sztywną wytrzymałość. To tkanki, które żyją, czują, potrafią czuć się lepiej lub gorzej, reagują na zmiany ciśnienia wokół siebie i na siebie. Potrafią także odgryźć się za bezmyślnie służalcze ich traktowanie. Kości to jeden ze współtworzących nas składowych. Kończąc, chcę sparafrazować znane powiedzenie: „kochaj kościa swego, jak siebie samego”.

Bartłomiej Gajowiec
Autor jest fizjoterapeutą, prowadzi własną praktykę na warszawskim Ursynowie, swoimi doświadczeniami dzieli się na blogu. Więcej czytaj na www.gajowiec.pl

załaduj więcej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do Newslettera i otrzymuj najnowsze informacje o naszym Uzdrowisku!