Skontaktuj się + 48 91 38 25 042

Artykuły

20.03.2017

Ruch vs bezruch

Od zawsze chyba przyglądam się związkowi pomiędzy ruchem a stanem zdrowia ludzi. Mówiąc „stan zdrowia” mam na myśli ich fizyczną sprawność, niebólowość, gibkość, wydolność, ale także psychiczne aspekty ruchu: otwartość, pogodę ducha, miękkość przekonań. Dodam do tego kwestię odżywiania i obraz się zapełnia. U podstaw łączności fizyczności z psychiką stoją przede wszystkim przekonania i o nich dziś parę słów. Wiele z nich, niesionych w języku codziennym stało się wręcz przykazaniami, wytycznymi, co do traktowania ciała. Najgorsze jest to, że to te głupie, niszczące i zamykające przekonania tak bardzo się wgryzają w tkankę podskórną podświadomości wręcz i przekazywane są z pokolenia na pokolenie, jak mantry, kamienne tablice albo jeszcze inny system nakazowy. Oto kilka z nich:

1. „Jestem już w takim wieku, że…”: Odpowiem wyprzedzając ciąg dalszy tego zdania. Nie ma t a k i e g o wieku, który byłby nieadekwatnym do podejmowania aktywności ruchowej. Każdy moment jest dobry, istotne jest, by robić to z rozwagą. Podobnie, jak nie ma t a k i e g o wieku na zakończenie aktywności ruchowej, która towarzyszy człowiekowi jeszcze przed narodzinami, tak samo nie ma powodu, by kończyć z ruchem, bo wiek ma tu coś do gadania. Pełno jest wokoło przykładów wskazujących na jednoznaczne i dobroczynne oddziaływanie ruchu na człowieka (całość). Widać więc ludzi elastycznych, rozciągających się, truchtających, pływających, podnoszących ciężary a wieku ich możemy się jedynie domyślać, a i to nie za często. I widać też tę drugą grupę: zniszczonych bezruchem, zasiedziałych, niejednokrotnie otyłych ludzi, którzy na każde zapytanie dotyczące ruchu, odpowiadają jednoznacznie: „jestem już w takim wieku…”. A jeśli do tego dodamy, iż:

2. „pan doktor mi zabronił się ruszać”: to już mamy posprzątane. Z leczeniem jest zazwyczaj tak (i niech to zdanie tu mocno wybrzmi), iż „lekarze, którzy niewiele wiedzą o ruchu, zabraniają go pacjentom, o których nie wiedzą zupełnie nic, jednocześnie przepisują im substancje chemiczne, których związków z chemią ciała pacjenta nawet nie umieją przewidzieć”. Zagadnienie edukacji na studiach medycznych dziwnym trafem nie przewiduje w ogóle kinezyterapii tudzież innych zajęć dotyczących świadomości ciała choćby. Gdzie kinezjologia np.? Albo joga dla studentów medycyny? Albo wykłady i ćwiczenia z holistycznej koncepcji medycyny? Szkoda, że wymazuje się ze świadomości tej grupy zawodowej tak ważny aspekt zdrowia. A przecież „ruch może zastąpić mnóstwo lekarstw, żadne natomiast nie może zastąpić ruchu”.

3. „to ćwiczenie jest nieprzyjemne, wszędzie mnie ciągnie”: no tak, wedle starego porzekadła, iż najlepszym lekarstwem jest to najmniej smaczne można wyciągnąć wniosek, że te ćwiczenia, które wychodzą nam najłatwiej i w ogóle są samą przyjemnością, niewiele już wnoszą chyba w zmianę stanu zdrowia. Wykonywanie ich jest więc odklepywaniem czegoś, co ma nas uspokoić, że jednak tak wiele dla siebie robię. Bez wprowadzania zmian w systemie wykonywania ruchu, nie można liczyć na poprawę sytuacji. Bez zdynamizowania ćwiczeń statycznych, nie wniosą one wiele do całości. Bez spowolnienia ruchu wykonywanego z dużą prędkością nie damy odetchnąć tkankom, prowadząc je w linii prostej do nadwyrężeń. Bez zmiennych trajektorii ruchu, nie dotrzemy przecież do dotąd nieodwiedzanych miejsc w układzie kostno-stawowo-mięśniowo-powięziowo-nerwowo-naczyniowo-oddechowo-hormonalnym, czyli w naszym ciele. Ruch ma sprawiać wrażenie coraz to nowego, innego, stagnacja i pozostawanie przy tej samej formie czy to rozgrzewek, czy ćwiczeń właściwych, jest po prostu bez sensu.

4. „dostałem zestaw ćwiczeń do wykonywania i robię go już od 16 lat codziennie rano”: przede wszystkim warto się zastanowić nad tym, kto i w oparciu o jakie przesłanki opracował mi ten zestaw, bo jeśli to była kartka z bloczka leżącego na stoliku z komendą „proszę to codziennie wykonywać”, no to grubo jest. Każde ćwiczenie ma mieć swój cel. U każdego z nas będzie to inne ćwiczenie mające coś innego wywołać. Nie ma ćwiczeń tych samych dla wszystkich, bo każdy jest inny. Nawet zajęcia grupowe zazwyczaj niosą w sobie pewne urozmaicenia, o ile prowadzący ten fakt rozumie. Modyfikacja wynikające z osobniczych różnic jest koniecznym elementem takich zajęć, bez której nie ma mowy o sensownych ćwiczeniach w grupie. Jeden z ćwiczących przecież ma (zakładamy teraz) inaczej ruchome barki, inny taki a nie inny kształt ciała, ten znów nadruchome biodra albo niedoruchome. Dla każdego coś innego. A jeśli wykonujemy ten sam zestaw przez tyle lat, to nie ma co się dziwić, że on się nie sprawdza. To jak chaplinowska scena z filmu, kiedy Charlie wykonuje dokładnie takie same ruchy narzędziami przy taśmie produkcyjnej. I ani kawałka dalej. To nie może działać, ani tym bardziej mieć sens. Każdy rok, miesiąc, dzień, coś zmieniają w nas i jedynie świadomością ciała i myśleniem o tym, co mu służy, a co nie, w rozsądny sposób można ciału dodawać lub odejmować, przydawać albo działać na jego niekorzyść.

5. „nie chcę ćwiczyć, bo się spocę”: tak już jest świat zbudowany, że proces spalania wiąże się z wydzielaniem energii cieplnej. Spalanie tego, co dostarcza do pracujących mięśni krew, wiąże się z wysiłkiem i wydzielaniem ciepła. By ciepło oddawać, człowiek paruje i poci się. Przewodnictwo cieplne wody ułatwia chłodzenie po prostu. Jest wtedy łatwiej się schładzać. Nie ma więc ruchu bez parowania i pocenia się. Kwestią otwartą pozostaje to, dlaczego przekonanie o obrzydliwości potu jest czynnikiem tak bardzo demotywującym.

6. „kilka razy już próbowałem podejść do ćwiczeń, ale mi nie idzie, męczę się, boli mnie potem wszystko, zniechęcam się”: Ruch ma coś dawać konkretnego, czyli warto sobie określić cel ćwiczeń, które chcemy podjąć. Kiedy już będzie wiadomy, trzeba zastanowić się, jakie narzędzia służą osiągnięciu tego celu. Czy są one w zasięgu ręki, czy należy ich poszukać? Czy jesteśmy w stanie zrobić to sami, czy potrzeba nam kogoś, kto nas nauczy, poprowadzi, przynajmniej na początku? Kto pokaże, czym jest ciało, dlaczego tak a nie inaczej wygląda ruch, co on nam daje i jak go wykonywać. Nie wsiadamy przecież do wielkiej ciężarówki i nie próbujemy się nią ścigać w rajdach nigdy wcześniej nie ucząc się nią po prostu jeździć! To zabiera niejednokrotnie lata, by poznać maszynę, a co dopiero zmieniające się i dynamiczne ciało ludzkie, na które wpływ ma tak wiele czynników. Praca na tych składowych wydaje się sensownym wstępem do skutecznego i zdrowego ćwiczenia.

7. „znam ludzi, którzy nie ćwiczą i żyją”: ja znałem ludzi, którzy nie ćwiczyli i nie żyją, ale znam także takich, którzy ćwiczą i żyją w doskonałym zdrowiu i sprawności ciała i umysłu. Pozostaje kwestia, kogo bierzemy sobie za wzór i co stanowi dla nas motywację / wykręt. Pojęcie kultury fizycznej zawiera w sobie składową „kultura”. Mam przekonanie, że nie chodzi tu tylko o umiejętność posługiwania się sztućcami przy stole, chodzenie co jakiś czas do kina lub teatru, tudzież umiejętność mówienia cioci „przepraszam”. To przede wszystkim kwestia tego, jak traktujemy własne ciało, przez co całego siebie, co do niego wlewamy, czym zasilamy, jaką propozycję ruchową mamy dla niego. No i po raz kolejny: czy szukamy motywacji czy wykrętów.

8. „zacznę jutro”: zazwyczaj jutro nigdy nie nadchodzi, o czym śpiewają w piosenkach i takie jutro pozostaje mniej lub bardziej mglistym stanem bez zmian. Po ruch można sięgać teraz, już, od zaraz, niekoniecznie od jutra. Ruch ma niepoliczalną ilość form: taniec, spacer, sporty walki, pływanie, bieg, hulajnoga, rower, skakanka, skręty, zwroty, szybszy marsz, brać, wybierać, przebierać. Dla każdego coś miłego. Oczywiście dla chcącego!

Myślę, że można tak jeszcze długo, a nie o gadaninę przecież chodzi. Idzie o najcenniejszą z form życia, zdrowszą od setek przeczytanych książek o zachowywaniu kondycji i długowieczności. Idzie o ruch, którym jest każda ludzka komórka, każdy jej najmniejszy element. O ruch, który jest o niebo zdrowszy i lepszy od bezruchu wysiadywanego przed telewizorem czy ekranem komputera. Ruch to życie, a życie to ruch. Wszystko!

Bartłomiej Gajowiec
Autor jest fizjoterapeutą, prowadzi własną praktykę na warszawskim Ursynowie, swoimi doświadczeniami dzieli się na blogu. Więcej czytaj na www.gajowiec.pl

załaduj więcej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do Newslettera i otrzymuj najnowsze informacje o naszym Uzdrowisku!